Sylwetki absolwentów

{row[alt]}

Marta Porębska - Raś

 

Przez cztery lata, od 1994 do 1998, uczęszczała do liceum ekonomicznego o specjalności finanse i rachunkowość. Po maturze wyjechała do Niemiec, by podszlifować język. Przez rok uczęszczała do Volkshochschule w Erlangen. Po powrocie do kraju podjęła naukę w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych Uniwersytetu Jagiellońskiego, następnie zaś z tytułem magistra ukończyła germanistykę na UJ.
Zaangażowanie w studia dostrzegł jej promotor i na trzecim roku otrzymała od niego atrakcyjną ofertę pracy. Przez kilka kolejnych lat pracowała w redakcji zajmującej się wydawaniem niemieckojęzycznych gazet telewizyjnych.
Kolejnym krokiem była decyzja o podjęciu własnej działalności. By móc zająć się handlem nieruchomościami, musiała zdać egzamin państwowy. Dziś z powodzeniem prowadzi w tej branży firmę.
Prywatnie, żona posła na sejm RP, wraz mężem i trzema córeczkami miesza w Krakowie.
Całe grono szkoły wspomina jako wyjątkowe, nie chce nikogo wyróżniać.

Dominik Piwowarczyk

 

W latach 1991-1996 uczęszczał do technikum elektronicznego. Studiował turystykę w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach i prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Już podczas studiów podjął pracę w Banku Handlowym, z którym do dziś związana jest jego kariera zawodowa. Obecnie jest dyrektorem dwóch oddziałów krakowskiego Banku Handlowego.
Mieszka w Libiążu, tu założył rodzinę i wybudował dom. Przyznaje, że to jego największy sukces życiowy.
Spośród nauczycieli wspomina panią profesor Elżbietę Wronkę, która zaszczepiła w nim pasję do nauki języka angielskiego. Wielokrotnie w swym życiu miał okazję przekonać się, jak ważna to umiejętność w życiu. Panią profesor Wiesławę Jarczyk wspomina jako świetną polonistkę, a przede wszystkim dobrego człowieka. Sentymentem darzy również lekcje matematyki z panem profesorem Józefem Kaszubą.

{row[alt]}

Anna i Artur Pilzakowie - rodzeństwo.

 


Artur chodził do liceum ogólnokształcącego w latach 1998 – 2002. Ania od 2002 do 2005. Ich ścieżki edukacji po zdaniu matury wyglądały bardzo podobnie. Dostali się na Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, po ukończeniu pięcioletnich studiów magisterskich oboje zdali egzamin na aplikację adwokacką przy Okręgowej Izbie Adwokackiej w Katowicach. Artur w trakcie aplikacji pracował w kancelarii adwokackiej w Gliwicach u swojego patrona. Ma już za sobą egzamin adwokacki i ślubowanie. Obecnie prowadzi własna kancelarię w Chrzanowie. Ania ten najważniejszy egzamin w swojej karierze zdała w 2014 roku.
Oboje angażowali się w życie szkoły. Wymieniają imprezy, które prowadzili, bądź w których aktywnie uczestniczyli. Dużym przeżyciem dla Ani było prowadzenie Gali Oscarowej organizowanej z okazji Święta Edukacji. Wspomina również jasełka, zawody sportowe. Artur z kolei miał okazję prowadzić imprezę sportową organizowaną w hali z okazji Pierwszego Dnia Wiosny. Było również wiele innych okolicznościowych akademii.
Oboje stwierdzają, iż wpływ na aktywne uczestniczenie w życiu szkoły mieli uczący profesorowie. Ania szczególnie miło wspomina lekcje języka polskiego prowadzone przez panią dyrektor Bogumiłę Buchałę. Język polski szybko stał się jej ulubionym przedmiotem. Dla Artura niezapomnianymi zajęciami były lekcje historii prowadzone przez pana profesora Juliana Kosowskiego. Wiele zawdzięcza temu, że pan profesor był surowy i wymagający. To mobilizowało do nauki. Oboje bardzo ciepło wspominają wychowawców. Ania - panią profesor Lilianę Błazenek, Artur – panią profesor Elżbietę Wronkę. Obojgu też utkwiły w pamięci lekcje przysposobienia obronnego z panem Wiesławem Oleksiewiczem. Pan profesor „okraszał” zajęcia finezyjnymi dowcipami. Cytują „motto” lekcji PO. Punkt pierwszy: Nauczyciel ma zawsze rację. Punkt drugi: Jeżeli nie, to patrz, punkt pierwszy.

Maciej Dęsoł

 

 

Uczęszczał do liceum ogólnokształcącego w latach 2003 – 2006. Po zdaniu matury wstąpił na Akademię Morską w Gdyni, na wydział elektryczny. Tu zdobył tytuł magistra.
Dzięki swojej pracy dotarł do różnych miejsc, nie tylko w Europie. Był w krajach Azji, obu Ameryk, Australii. Na Spitsbergenie miał okazję podglądać żyjące na wolności białe niedźwiedzie, w czasie rejsu do Nowej Zelandii zachwycał się widokiem towarzyszącego załodze stada delfinów. Miejscem, które szczególnie utkwiło w pamięci, jest Papeete w Polinezji Francuskiej (na Oceanie Spokojnym, we wschodniej części Polinezji).
Już w czasie studiów pracował na kontenerowcach. Obecnie pływa na Morzu Północnym, na tankowcu tzw. Shuttle Tanker, którego zadaniem jest odbiór ropy z miejsca wydobycia i transport do portu. Czas urlopu dzieli między Libiążem a Gdynią.
Z okresu szkoły średniej wspomina przede wszystkim nauczycieli, którzy pomogli mu w przygotowaniu do matury. Szczególnie zaś wdzięczny jest profesorom przedmiotów ścisłych, dzięki którym łatwiej było przyswajać wiedzę podczas studiów.

 

{row[alt]}

Wojciech Franzblau

 


W latach 1992 – 1997 uczęszczał do Technikum Zawodowego o specjalności: maszyny elektroniczne i systemy cyfrowe. Po zdaniu matury studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej. Już podczas studiów prowadził kursy szkoleniowe dla przyszłych studentów architektury krajobrazu Uniwersytetu Rolniczego. Po obronie dyplomu rozpoczął pracę w biurze projektowym w Jaworznie. Obecnie pracuje nadal jako architekt, jednocześnie jest wykładowcą w prowadzonej przez siebie Pracowni Rysunku Odręcznego „Horyzont”.
Współautor dwóch podręczników rysunku odręcznego, od zawsze zaangażowany w działalność artystyczną. Ilustrował tomiki wierszy, wykonywał rysunki do prac profesorskich, habilitacyjnych, szkicował, malował i rysował dla znajomych. Jest współautorem dwóch „Antologii komiksu polskiego”, jeden z komiksów opublikował prestiżowy magazyn „Fantastyka”. Jego pasją jest również muzyka, w okresie uczęszczania do szkoły średniej jako gitarzysta współtworzył kilka amatorskich zespołów rockowych.
W Libiążu znany jako współautor projektu rewitalizacji przestrzeni publicznej Libiąża w okolicach ulic 1 Maja i Górniczej.
Wraz z żoną i synem mieszka w Balinie.
Co zawdzięcza szkole średniej? Klasa, do której uczęszczał, mobilizowała do pracy, działania. Był to bardzo ambitny zespół, świadectwa z paskiem każdego roku otrzymywało kilka, jeśli nie kilkanaście osób. Wojtek wspomina również masę wyjazdów, w tym każdego roku szkolnego co najmniej dwie wycieczki dwudniowe. Był czas na integrację, nawiązanie trwałych przyjaźni. Wychowawczyni – pani profesor Janina Kosowska – wspierała klasę w jej aktywności. Oprócz wychowawczyni, Wojtek miło wspomina uczących go polonistów: panią profesor Beatę Czarnik i pana profesora Antoniego Buchałę. W pamięci pozostał również nauczyciel historii – pan profesor Julian Kosowski, Wojtek ceni go za niezwykłą umiejętność przekazywania wiedzy o dawnym, ale i współczesnym świecie. To m.in. pan Kosowski wpłynął na jego decyzję o zdawaniu historii na maturze.

zamknij