Kręte ścieżki pienińskich szlaków czyli: jak po górach wędrowały klasy: 2e i 3c

2014-10-21

- Co wy tu jeszcze robicie? – Krzyknęła pani profesor Małgorzata Szpara zastając nas rozgadanych przed wyjściem ze szkoły – autobus już od pięciu minut stoi na parkingu!
Wszyscy zerwali się nagle biegiem, ciągnąc za sobą swoje bagaże. Niektórym wystarczył sam plecak na spakowanie się. Kiedy wszyscy zajęli już swoje najlepsze miejsca, wyruszyliśmy w podróż do Szczawnicy.
Naszym pierwszym przystankiem były Wadowice, gdzie mieliśmy nawiedzić bazylikę. Zasada obowiązujaca w takich miejscach mówi, że nie przeszkadzamy podczas nabożeństwa. Zatem najpierw zjedliśmy papieskie kremówki, a potem indywidualnie wchodziliśmy do bazyliki. Na bocznej ścianie świątyni umieszczony jest zegar słoneczny, z skłaniającym do refleksji cytatem: "Czas ucieka, wieczność czeka".

Punkt kolejny na naszej trasie - zabytkowy drewniany gotycki kościół św. Michała Archanioła w Dębnie z unikatową polichromią, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Zabytek bezcenny, specjalnie chroniony. Mieliśmy szczęście, że nie padało - bo kustosz by nas nie wprowadziła do środka. Ciekawostka: scena z popularnego filmu "Janosik", w której główny bohater bierze ślub była kręcona właśnie tam.
Następnie dotarliśmy do Jaworek - miejsca docelowego naszej wyprawy.  Zakwaterowanie, posiłek i pierwsza wyprawa - łagodna, delikatna - do Wąwozu Homole.
Kolejny dzień przywitał nas pięknym słońcem. Spacer wzdłuż Grajcarka, aż po granicę słowacką do nowoczesnego pawilonu informacyjnego PPN z ciekawą ekspozycją.

Trochę przeraziła nas trasa na Palenicę, więc skorzystaliśmy z kolejki. Nie wszyscy byli tym faktem uradowani, ale zadziałała wszystkim znana zasada demokracji. Dla spragnionych wspinaczki "górskiej" polem do popisu było podejście na Szafranówkę oraz Bryjarkę zwieńczoną metalowym krzyżem ustawionym w 1907 r.

Trochę siły zregenerowaliśmy spacerując po urokliwym Parku Dolnym zlokalizowanym w  sercu Szczawnicy. Pięknie utrzymany, z ciekawym okazem, drzewem o dziewięciu pniach, zaskrońcem, ...

Ostatniego dnia w planach było zwiedzanie zamku w Niedzicy. Udało się tylko wejść na dziedziniec. Tam przywitali nas uczniowie podstawówki, mówiąc: "O! Dzieci przyszły". Organizacja zwiedzania zamku nas rozczarowała. Nie można wcześniej umówić się z przewodnikiem i tak liczną grupą wejść do komnat zamku.

Zupełnie inny standard organizacji panuje w Elektrownii. Tu byliśmy umówieni na konkretną godzinę. Profesjonalnie po elektrowni oprowadzał nas jej pracownik. Ponieważ jest to obiekt strategiczny i wciąż czynny, musieliśmy przejść przez kontrolę, pozostawić rzeczy w specjalnie przygotowanych szafkach. Przytłoczył nas ogrom urządzeń, które stanowią wyposażenie elektowni oraz nieustanny, uciążliwy, tępy hałas.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy sie jeszcze w Ludźmierzu.

Droga powrotona została przerwana w punkcie, gdzie jeden z naszych kolegów poszedł szukać zgubionej komórki. Urządzonko szczęśliwie się znalazło.

zamknij